Ogłoszenie


#31 28-08-2012 21:02:52

 Carolinee

Diablica

Skąd: Najgłębsze czeluście Piekła
Zarejestrowany: 09-07-2012
Posty: 165

Re: Pod Czarnobiałą Tęczą (opowiadania każdego rodzaju)

Doopsz... Mnie się podobało, znalazłam kilka zjedzonych przecinków, ale mi się nie chce, więc Ci nie wypisze, wybacz. XD
No ładnie, ładnie. =w= Aaale ja i tak wolę yaoice, chyba wiesz, ne? Hentaie robią się takie ciut nudne...
Ale to tylko moje odczucie, bo Ty piszesz dobrze i przyjemnie mi się czytało. :3


Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy. 

Offline

 

#32 02-09-2012 19:43:37

 Marqueree

Zła Wróżka Chrzestna

13862368
Skąd: Mordor, Ulica Ciemna 4
Zarejestrowany: 07-07-2012
Posty: 210

Re: Pod Czarnobiałą Tęczą (opowiadania każdego rodzaju)

Uwaga!
W tym shocie NIE występuje Melissa ani żadna z moich postaci. Loki dziwnym trafem dołączył do Avengersów.

Zabij mnie ktoś. W chuj długie, naciągane i seksu mało =w=


Loki x Legolas
(yaoi, +18, crossover, MindFuck)



      Loki siedział w obszernej, szaroniebieskiej kuchni, powoli sącząc herbatę. Ostatnio ani on ani Hulk nie wywoływali katastrof więc nie było co robić. Loki tkwił w tym stanie już jakiś czas. Smętny, nieobecny, warczący na wszystko. Czarnowłosy bóg był najzwyklej na świecie znudzony. Dopił herbatę, odstawił kubek do zlewu i wrócił na miejsce, układając głowę na stole. Do kuchni ktoś wszedł. Dokładniej mówiąc, trzy ktosie. Loki po głosach rozpoznał Starka, Bannera i swojego brata. Wsienka na torcie.
- Coś ty taki markotny ostatnio? Kawy chcesz? – podjął Tony.
- Dla własnego i wszystkich dobra nie dawaj mu kawy – zagrzmiał Thor. Loki parsknął.
- Cholernie mi się nudzi. Jest coś do roboty? – mężczyźni pokręcili głowami. – Pierdolę, pakuję się i…
     Wrzask.
     Do kuchni wpadła zdyszana agentka Maria Hill.
- Chłopaki, Slevig wykombinował most czasoprzestrzenny, popieprzyło go! – zaczęła krzyczeć. Benner złapał ją za ramiona.
- Spokojnie, co się stało?
- Slevig otworzył wypaczony portal, nie da się go zamknąć! – krzyknęła zrozpaczona. Cała czwórka popatrzyła na Lokiego groźnie.
- No co?
- Wykrakałeś. Szybko! – rzucił Stark i wybył po zbroję. Thor przywołał Mjiolnira, Loki hologramowo zmienił ubranie i popędził po włócznię, którą w akcie zaufania mu oddano. Cała czwórka popędziła do laboratorium a to, co tam zastali przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Slevig majstrował coś przy komputerze a na środku w najlepsze szalała sobie wielka, kolorowa dziura.
      - Jak to zamknąć? – wrzasnął Banner.
- Nie mam pojęcia! – odpowiedział naukowiec. I wtedy portal gwałtownie się powiększył, zmniejszył i zaczął zamykać. Lecz, nim to się stało Loki, Thor, Bruce i Tony zostali przez niego wciągnięci.
- O cholera…
- Slevig, co się stało? – do laboratorium wkroczył Fury.
- Właśnie nam wypierdoliło czterech najsilniejszych Avengersów – naukowiec podrapał się po głowie.
- Niech ktoś się jakoś skontaktuje z Hemidallem! – zarządził dyrektor szybko. Bo to było jedyne wyjście. Most w Asgardzie został już naprawiony więc nie powinno to stanowić problemu.

~•~•~•~•~•~


      Słowa Furyego wystarczyły czarnoskóremu strażnikowi w zupełności. Widział i słyszał przecież wszystko. Wytężył wzrok, próbując wyszukać domniemają czwórkę i zamarł.
- Kurwa mać – pierwszy raz w życiu zdarzyło mu się przekląć.

~•~•~•~•~•~


      Steve Rogers, Clint Barton i Natasza Romanoff stawili się na miejscu teleportacyjnym.
- Hemidallu, otwórz most! – krzyknęła rudowłosa w niebo. Po chwili w błyskach i chmurach pojawił się kolorowy tunel. Kiedy zniknął i pozostała trójka Avengersów zniknęła.
      Myśląc już w miarę trzeźwo przebiegli złotą komnatę, podbiegając do strażnika.
- Wypatrzyłeś ich?
      Kiwnięcie.
- Możesz otworzyć tam portal?
      Kiwnięcie.
- Gdzie oni są?
- W najgorszym, że tak powiem, zadupiu wszechświata. – westchnął strażnik.
- Bez jaj! – krzyknął Clint.
- A i otwarcie portalu zajmie kilka dni. To miejsce jest bardzo daleko stąd – Avengersów irytowała beznamiętna i spokojna postawa Hemidalla ale wiedzieli, że się martwi.

~•~•~•~•~•~


      Thor jęknął głucho, zderzając się plecami z ziemią po czym krzyknął, kiedy spadł na niego Stark w zbroi, Banner spadł na Starka z piskiem. Loki miał tyle szczęścia, że nie spadł na żadnego z nich ani żaden nie spadł na niego. Loki wylądował na tyłku i wrzasnął głośno, kiedy jego halabarda wbiła mu się między nogi, bardzo blisko pewnego miejsca. Mjiolnir zarył w ziemię kilka metrów dalej.
- Chciałeś, żeby się coś działo, masz! – wrzasnął Stark, spychając z siebie kolegę i samemu wstając. Już podchodził z zamiarem wyrzucenia bogowi tego, co myśli, kiedy zauważył dziewięć zdziwionych osób. Pięciu kurduplów w tym jednego z toporem, dziadka z kijem, dwóch facetów i blondynę, która po dłuższym przyjrzeniu również okazywała się facetem. Stark westchnął, byli ubrani jak w średniowieczu. Thor przywołał młot do siebie i wstał za jego pomocą. Spojrzał na grupkę i już chciał podejść, by „grzecznie” zapytać o to, gdzie jesteśmy ale został powstrzymany przez brata.
      - Pozwól bracie, nie mam zamiaru skończyć przez ciebie przeszyty strzałami lub z toporem we łbie! – syknął wściekle, po czym podszedł do dziadka. – Przepraszam, ale mógłby mi pan powiedzieć, gdzie jesteśmy? – zapytał, skłaniając się lekko. Dziadek pogłaskał się po brodzie.
- Chodzi ci o to miejsce czy ogólnie o kraj?
- Kraj wystarczy.
- Śródziemie – Loki zbladł, odwrócił się i strzelił z włóczni w najbliższy duży przedmiot którym okazał się kamień. Z kamienia nie zostało nic.
- Kurwa mać! – wrzasnął.
- Ejejejej! Uspokój się Loki! – krzyknął Banner.
- To gdzie my jesteśmy? – zapytał Thor. Loki spojrzał się na niego krytycznie.
- Trzeba było nie spać na lekcjach o wszechświecie! Jesteśmy na zadupiu, że tak powiem! Na końcu galaktyki! W królestwie nazywanym Ephath! – wrzeszczał wściekle. Zdjął rogaty hełm i cisnął go gdzieś daleko, również niszcząc. A „tubylcy” nadal się dziwnie patrzyli.
- Bracie, uspokój się! Jestem pewien, że Hemidall dowidzi i tu! – Thor złapał go za ramiona.
- Widzi nas i słyszy. Ale portal, o ile otworzy, to najwcześniej za trzy-cztery dni! – zsyczał czarnowłosy wściekle.

~•~•~•~•~•~


      Gandalf patrzył na nowoprzybyłych nie kryjąc zdziwienia. Jak żył, a żył długo, nie widział czegoś takiego. Z kolorowej dziury wypadło czterech dziwnie ubranych mężczyzn. Magia? Gandalf nie wiedział.

~•~•~•~•~•~


      Anthony Stark z początku spróbował się unieść. Nie udało się.
- Moc na wyczerpaniu – odezwał się JARVIS.
- Ech… Thor, możesz mnie błyskawicą strzelić? – powiedział pierwsze lepsze co mu przyszło do głowy. O dziwo bóg usłuchał. Skierował młot w niebo po czym w niego. I grzmot.
- Dostępne dwieście procent mocy – powiedział znów komputer.
- O to chodziło, dzięki Thor! – krzyknął, unosząc się już teraz bezproblemowo. Zebrani popatrzyli na niego dziwnie. – No co?

~•~•~•~•~•~


      Legolas spoglądał kątem oka na czarnowłosego. Przełknął po chwili ślinę i spuścił głowę. Jeśli  by Boromir zobaczył, byłoby źle. Uważał elfa za swoją własność. Blondyn skrzywił się, czując sińce po wczorajszym ale nie mógł tego okazać. Bo byłoby jeszcze gorzej.

~•~•~•~•~•~


      Bruce Banner rozejrzał się zdezorientowany. Jeszcze chwila i ten drugi przejmie kontrolę, no!
- A może my się tak z nimi zabierzemy póki Hemidall nie otworzy mostu? – zapytał Lokiego. Ten tylko westchnął po czym kiwnął głową.
- Nie, musimy tu zostać! – krzyknął Thor.
- Zamknij się młotek! – odwarknął czarnowłosy. – Otworzyć portal do Ephath jest ciężko, ale jak się już to zrobi to można w każdym miejscu – syknął. Kiwnął na Starka by wylądował.
- Uhm. Proszę pana, panie…
- Gandalf.
- Tak. Panie Gandalf, czy moglibyśmy z wami jakiś czas wędrować? Aż ta cała sprawa się nie wyjaśni? – zapytał potulnie Banner. Staruszek rozejrzał się po reszcie, większość pokiwała głowami, tylko blondwołsy chłopak pozostawał jakby nieprzytomny. Po prostu patrzył w ziemię. I drugi mężczyzna patrzący na niego tak… dziko.
      Loki postanowił, że się tym zainteresuje.

~•~•~•~•~•~


      Thor wgryzł się w mięso, odrywając pokaźny kawał. Avengersi poznali już imiona chwilowych sprzymierzeńców więc wiedzieli, że Thor polował z Aragornem i Boromirem. Z nimi poszedł i Loki oraz blondyn o szpiczastych uszach. Wyraźnie z przymusu. Krzyki mężczyzn, kiedy Thor wrócił z czterema sarnami i ich zdziwione miny, kiedy właśnie kończył trzecią… Sam Loki się zastanawiał, gdzie on to pcha. A Banner na równi tylko, że temu to się jakoś nie dziwił. Wszyscy ułożyli się do snu.
      Loki miał bardzo lekki sen, mógł go obudzić wiatr a co dopiero cichy, żałosny pisk. Powoli otworzył oczy i wygiął się niezauważalnie. Wzrok miał na tyle dobry, by bez trudu zauważyć Boromira ciągnącego Legolasa za włosy. Kiedy zniknęli za drzewami wstał bezszelestnie i wyciszył kryształ w włóczni po czym ruszył za nimi.
- Co ty odwalasz? – szepnął nagle Bruce. Lokiemu serce podskoczyło do gardła.
- Nie strasz mnie tak! – odszepnął. – Idę coś sprawdzić, jak chcesz, to też chodź – westchnął i ruszył w stronę drzew. Banner niechętnie wstał z ciepłego posłania i równie cicho co bóg ruszył za nim. Czaili się dosłownie jak bandyci ale to, co zobaczyli przeszło ich najśmielsze oczekiwania.

~•~•~•~•~•~


      Legolas ledwo łapał oddech. Chyba miał złamane żebro. Zagryzł warg do krwi, łykając łzy. Czemu on? Czemu? I czemu to tak boli?
      Boromir wszedł w niego po raz kolejny. Szybko, mocno, do końca, wywołując kolejną falę bólu. Elf należał do niego. Czemu? Po prostu, bo tak. Nie patrzył na to, czy sprawia mu ból. Chciał tylko zaspokoić siebie. Tylko.
      Chłód metalu na plecach.
- Ubieraj się, jeśli ci życie miłe! – zasyczał Loki, znów aktywując halabardę. Boromir spojrzał na niego z niechęcią po czym złapał za miecz, szybko naciągając spodnie. Zaatakował.
      Głupek, pomyślał Loki.
Uniknięcie jego ciosu było co najmniej łatwe. W zamian to bóg wyprowadził cios, uderzając go drugim końcem swojej broni w szczękę a po tym w brzuch i kolano. Boromir wrzasnął.
- Co wy odstawiacie?! – krzyknął Thor, wbiegając na polanę. Za nim Aragorn i Gimli.
- Weźcie go stąd! – zasyczał Loki, wskazując bronią na mężczyznę po czym zdjął swój płaszcz i okrył nim Legolasa. – Spokojnie, poradzę sobie – syknął na podchodzącego brata, biorąc blondyna na ręce i skierował się w stronę przebłyskującego między drzewami strumienia. Thor tylko wzruszył ramionami i złapał Brormira za bluzkę.
      Aragorn nie wierzył temu, co właśnie zobaczył.

~•~•~•~•~•~


      Loki delikatnie ułożył blondyna na trawie blisko brzegu. Spojrzał na niego współczująco i pogładził po policzku.
- Długo to robił? – zapytał z troską, o którą by się nigdy nie podejrzewał.
- Nie dłużej niż miesiąc – pisnął cicho elf, kuląc się. Był blady, zapłakany i zakrwawiony. Miał na twarzy jedną, małą ranę ciętą a na reszcie ciała mnóstwo siniaków. Loki zacisną pięści.
- Jeszcze nigdy nie miałem ochoty nikogo aż tak zabić – stwierdził sykliwie. Legolas tylko jęknął, kuląc się. – To cię boli? – zapytał jeszcze Loki. Blondyn pokiwał głową.
- To akurat zaraz przestanie, już się przyzwyczaiłem – pisnął. Czarnowłosy westchnął ciężko, gładząc go po głowie po czym wyjął zieloną chusteczkę z kieszeni. Z owym przedmiotem nigdy się nie rozstawał. Namoczył chustkę w wodzie i powoli zaczął obmywać rany elfa. Ciche posykiwanie i popiskiwanie towarzyszyło każdemu większemu nacięciu czy siniakowi. Loki był zdziwiony, że nie wdało się zakażenie.
      Skończył.
      Spojrzał na skulonego elfa. Wszystko mu wyjaśnił, jak to się stało. Odmówił Boromirowi tuż po wyruszeniu więc ten pod osłoną nocy zaciągnął go dalej i zgwałcił. Zagroził też, że zabije jak komukolwiek powie. Tak to się zaczęło.
- Chciałbym go zabić – syknął bóg.
- Mimo wszystko, nie – jęknął Legolas, wycierając łzy. Zdziwione spojrzenie. – Jest potrzebny… i… i… - Loki niespodziewanie objął elfa w mocnym acz delikatnym uścisku. Ten, zaskoczony bezwiednie się wtulił. Nagle poczuł się bezpieczny. W sumie, chyba żaden z nich nie kontaktował. Nie wiedział co robi. Czarnowłosy nachylił się, delikatnie muskając jego usta swoimi. Chłopak delikatnie i nieśmiało rozwarł swoje wargi, pozwalając Lokiemu na większe manewry, co ten wykorzystał praktycznie natychmiast.

~•~•~•~•~•~


      Thor i Aragorn powoli szli nad rzekę.
- Uwierz, na moim bracie można polegać, znam go! – powiedział po raz kolejny.
- Ja myślałem, że znam Boromira! – syknął czarnowłosy wojownik.
- A czy wychowywałeś się z nim od dziecka? Czy mieszkałeś z nim w jednym pokoju kilka tysięcy lat? – zapytał Thor. – Jesteśmy bogami, czas płynie nam wolniej – odpowiedział, widząc zdziwione spojrzenie po czym wzruszył ramionami i wychylił się zza drzewa. Aragorn też tylko, że tego drugiego trzeba było przytrzymać przed rzuceniem się w stronę całującej się pary.
- Mówiłeś, że… !
- Mówiłem, że Lokiemu można zaufać. To fakt, udawał gnidę i to dość długo, ale już przestał. On by tego waszego kolegi nawet nie pocałował bez zgody. No dobra, może i by pocałował, ale jeśli nie dostanie zezwolenia nie posunie się dalej – odpowiedział Thor sam zdziwiony logicznością i długością swojej wypowiedzi. Aragorn uległ ale uparł się, by zostać.
      Thor nie miał ochoty oglądać seksu dwóch facetów, bo był pewny, że do tego dojdzie, ale wolał nie ryzykować życia swojego brata, kiedy tylko zejdzie Łazikowi z oczu. Przysiadł więc obok niego i nie patrzył. Po prostu słuchał.

~•~•~•~•~•~


      Loki westchnął, odrywając się od słodkich ust elfa i nagle spoważniał.
- Ale ty wiesz, że nas oglądają, prawda?
- Wiem. I nie obchodzi mnie to – wymruczał Legolas, wtulając się w niego. Po chwili zaczął jedną ręką gładzić czarnowłosego po plecach, drugą majstrując przy jego czarnej koszuli.
      Loki uznał to jako pozwolenie na nieco śmielszy ruch.
      Delikatnie zniżył głowę, przysysając się do nienaruszonej, delikatnej szyi blondyna, co ten skwitował jękiem. Bóg chuchnął mu delikatnie do ucha na co ten się wygiął i pomógł uporać się z pierwszą bluzką potem z drugą. Loki znów wpił się w jego usta. Nadal delikatnie ale zachłanniej, namiętniej. Elf zamruczał głośno.

~•~•~•~•~•~


      Thor jęknął, chowając twarz w kolanach. Nie podzielał zainteresowania kolegi. Nie jarało go dwóch facetów, no! On chciał jak najszybciej wracać. Choćby do Midgardu! A najlepiej od razu do Jane…
      Aragorn chętnie by zareagował, ale te odgłosy, które wydawał z siebie Legolas… Jednak nie działa mu się krzywda.

~•~•~•~•~•~


      Loki przycisnął się delikatnie do blondyna, znacząc ślad śliną na jego szyi. Jęk, kiedy przygryzł delikatnie skórę pod uchem. Czarnowłosy ściągnął buty, kładąc blondyna na swoim płaszczu i nachylił się, składając subtelny pocałunek na jego wargach. Zszedł niżej, muskając gorącym oddechem szyję elfa i skierował się jeszcze niżej. Tam już były siniaki. Składał delikatne pocałunki na każdym z nich, co chwila przysysając się do nieuszkodzonego miejsca. Legolas jęknął głucho, potem kolejny raz i jeszcze jeden. Wygiął się w łuk, mrucząc głośno.
      Blondyn nie protestował, Loki po raz kolejny uznał to za pozwolenie. Czarnowłosy zjechał jeszcze niżej, do podbrzusza, wywołując stęknięcie a po tym znów w dół, po krótkiej chwili biorąc członka elfa do ust. Legolas jęknął głośno, kolejny raz wyginając się w łuk. Było mu dobrze. Bardzo. Loki brał go całego do ust, lizał i ssał. Sam siebie nigdy by o coś takiego nie podejrzewał, ale chłopak zdecydowanie sobie na to zasłużył. Lokiemu zakręciło się w głowie, kiedy blondyn doszedł. Jęknął cicho czując niekoniecznie przyjemny smak, ale wszystko połknął. Parsknął, znów wracając do ust kochanka. Wpił się w nie zachłannie ale oderwał po chwili.
      - Jesteś pewien, że mi pozwolisz? – zapytał nagle Loki, przyciskając się torsem do niego. – Po tym, co się działo chwilę temu…
- Jestem pewien – stwierdził twardo Legolas. – Jestem też pewien, że mnie nie skrzywdzisz.
- Możesz być pewien, że spróbuję. Nie obiecuję, że nie zaboli – sapnął bóg, pozbywając się spodni. Wpił się znów w usta blondyna, tym razem na długo.
      Legolas pisnął stłumionym głosem wprost do ust kochanka, czując jak coś na niego napiera.
- Rozluźnij się – rozkazał bóg, odrywając się od niego na kilka sekund, po czym znów pocałował. Elf za radą rozluźnił się i zamknął oczy. Z głuchym jękiem wbił paznokcie w alabastrową skórę Lokiego, czując jak obce ciało wdziera się w niego. Ale czuł tylko dyskomfort, żadnego bólu. To go zdziwiło. Od kiedy Boromir zaczął go regularnie gwałcić nie wyobrażał sobie, że to może nie boleć. Nie bolało. Nawet, jeśli Loki zaczął się powoli poruszać zaraz po znalezieniu się w nim. Z początku delikatnie, czując blizny w jego wnętrzu.
      Jak można zrobić coś takiego? Widać można, wystarczy chcieć.
      Legolas jęknął, kiedy dyskomfort zaczął się przeobrażać w przyjemność. Otoczył kochanka nogami w pasie i zarzucił mu ręce na szyję, wyginając się i mrucząc. Przyjemność odbierała mu zdolność zdrowego myślenia. W porównani z tym, co działo się jakąś godzinę temu… nie. Wolał nie myśleć. A już na pewno nie o tym.
      Loki jęknął, znów przyśpieszając. Było mu dobrze. Bardzo. A najważniejsze, że blondynowi też. Nachylił się nad nim po raz enty wpijając się w jego usta. Elf posłusznie rozchylił wargi, co bóg wykorzystał natychmiast. Wsunął do nich język, jeżdżąc po jego podniebieniu. Legolas wydał z siebie stłumiony acz głośny jęk. Blisko.
      Pierwszy doszedł Loki z głośnym westchnięciem po czym ręką pomógł dojść kochankowi. Opadł na płaszcz i wciągnął blondyna na siebie, uśmiechając się.
- Widzisz? Mówiłem – westchnął blondyn, uspokajając oddech.
- Mówiłeś. Wstań, dasz radę się umyć? – westchnął Loki, samemu wstając i zaczął się ubierać. Elf kiwnął głową.

~•~•~•~•~•~


      Thor siedział skulony, nakryty swoją czerwoną peleryną, ale nawet ona nie chroniła przed różnej maści dźwiękami dobiegającymi znad brzegu. Kiedy uznał, że skończyli po prostu złapał Aragorna za ramię i szybko oddalił się w stronę obozowiska, czemu ten nie oponował. Był po prostu w szoku.
      Loki westchnął, podrzucając lekko elfa śpiącego w jego ramionach i wyszedł z lasu. Uwagę na niego zwróciły tylko trzy osoby. Zdegustowany Aragorn, blady Thor i gapiący się na niego z nienawiścią Boromir. Zdecydowanie zignorował spojrzenie ostatniego i ułożył delikatnie blondyna na swoje posłanie samemu kładąc się obok. Zasnął wtulony w Legolasa.
      - Nie mówiłem? – odezwał się Thor po jakimś czasie.
- Mówiłeś. I miałeś rację. Przepraszam – uniósł ręce Aragorn.

~•~•~•~•~•~


      Nagle zerwał się mocny wiatr, niebo przeszyły błyskawice. Loki skrzywił się. Wiedział, co to oznacza. Portal Bifrost. Przed nimi rozwarła się spora, kolorowa dziura.
- Musimy już… iść – westchnął czarnowłosy, rzucając spojrzenie Legolasowi. Widać było, że elf się do niego przywiązał, prawie na krok nie odstępował. Blondyn patrzył na niego wzrokiem zbitego psiaka, bogu aż się zrobiła go szkoda. Tony, Bruce i Thor już stali przy portalu. Loki się wahał.
- Bracie, na co czekasz? – zagrzmiał Thor. Loki pokręcił głową. I wtedy właśnie podbiegł do niego Legolas.
- Gandalfie, Frodo… pozwolicie mi ruszyć z nimi? – Czarnowłosy nie wiedział czemu, ale ogarnęła go radość. Ogromna. Starzec spojrzał na ciemnowłosego Niziołka potem na elfa i pokiwał głową z uśmiechem.
- Nie musiałeś.
- Musiałem. Prowadź – Legolas po prostu złapał go za rękę z uśmiechem. Loki czuł wywiercające mu w plecach dziurę spojrzenie. Odwrócił się. Ach, Boromir. Bóg tylko uśmiechnął się, obdarzając go spojrzeniem jeszcze gorszym, wojownik zbladł. Czarnowłosy może i walczył w dobrej sprawie, ale nadal pamiętał, jak spojrzeć żeby ściąć na kolana. Pomachał im i wszedł do teleportu jako pierwszy, bez cienia strachu, ciągnąc elfa za sobą. Pozostałą trójka weszła niemal jednocześnie. A właściwie wskoczyła. Kiedy stanęli na pozłacanej posadzce w teleporterze, Bruce i Thor wydali z siebie okrzyk radości a Tony zaczął skakać i nucić jakąś piosenkę, chyba ze smerfów.

~•~•~•~•~•~


      Natasza spojrzała krytycznie na trójkę idiotów po czym przeniosła wzrok na czarnowłosego. I ją zamurowało. Zza niego niepewnie oglądał pomieszczenie blondwołsy mężczyzna. Przystojny.
- Te, Loki, kto to? – zapytała w końcu ruda.
- Legolas, gość z Ephath. Zostanie z nami na dłużej – uśmiechnął się bóg, klepiąc go po ramieniu. Ten tylko kiwną głową.
- Hemidallu, możesz od razu otworzyć most do Midgardu? – zapytał Thor. Czarnoskóry, wielki wręcz mężczyzna tylko kiwnął głową. Zdjął z rękojeści miecza dymiący kryształ i włożył oręż znów w podest.
- A jeśli można wiedzieć, czemu wam się tam tak spieszy? – zapytał strażnik.
- Musimy policzyć się z profesorem Slevigiem. Natychmiast – odparł Banner a przez chwilę zdawało się, że mówi nie on, acz Hulk. Pozostała trójka przytaknęła.
- Gdzieś zgubił hełm? – zapytał Steve.
- Wnerwiłem się i rozwaliłem. Nie tęsknię. I nie nazywajcie mnie już rogaczem, na litość Odyna! – syknął Loki. Odpowiedział mu śmiech. I wtedy portal otworzył się po raz kolejny, tym razem kierując ich na ziemię.

~•~•~•~•~•~


      Slevig od kiedy dowiedział się, że wracają był cały blady. Phill Coulson się niepokoił. A właśnie, Phill. Loki nie był idiotą. By ratować swój tyłek był skłonny iść do Nilfheim i prosić swoją córunię, Hel o wydanie jej tego śmiertelnika. Wrócił z kilkudniowym opóźnieniem, ale udało się. Jak tego dokonał, nie powiedział.
      - Czego się boisz, Slevig? – zapytał agent.
- Nie boję się, tylko nie wiem, którą trumnę wybrać – wymamrotał naukowiec. Coulson zajrzał mu przez ramię. Ten faktycznie oglądał katalog trumien!
- Weź tą ładną dębową – zaproponował i oddalił się, zostawiając Sleviga na pastwę właśnie lądujących Avengersów. Blady, z katalogiem trumien pod pachą udał się na lotnisko. Wolał to mieć za sobą.

~•~•~•~•~•~


      Można było spodziewać się wszystkiego. Że Slevig ucieknie, popełni seppuku, zacznie piszczeć jak baba… ale nikt nie spodziewałby się, że wyjdzie im naprzeciw z kubkiem kawy i katalogiem trumien pod ręką. Bo to zrobił. Banner wyciągnął rękę.
- Ja mogę? – kiwnięcie. Naukowiec tylko się uśmiechnął miło i po chwili przed nimi stał wściekły,  zielony wielkolud. Slevig przełknął ślinę.
      Loki z uśmiechem przyciągnął do siebie blondyna i obserwował to, co kiedyś Hulk zaserwował jemu. Slevigowi może nie będzie potrzebna trumna, ale wakacje raczej.
- Chodź, pokażę ci nasz świat – powiedział do całkowicie zdezorientowanego elfa.


Goście, strzeż się, ja cię widzę! Zjem cię, jak coś przeskrobiesz!
Mimo, że jestem Adminem, nie jestem taka sztywna, jakby niektórzy Chcieli~♫


Wolę nawet nie myśleć, jak nudny byłby ten świat bez świrów takich, jak Ja!

Offline

 
Zawartość forum jest wytworem fikcji literackiej i pod żadnym pozorem nie należy naśladować powyższych treści.

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
site produkcja kupno bramka heyah